C est nousRendez-Vous dans le menu Manifestations


Modules
· Accueil
· Articles
· Forums
· Journal
· Liste des membres
· Manifestations
· Messages Privés
· Photos Terrassou
· Proposez un article
· Sondage
· Téléchargements
· Votre Compte

En Ligne ?
Il y a pour le moment 12 invité(s) et 0 membre(s) en ligne.

Vous êtes un visiteur anonyme. Vous pouvez vous enregistrer gratuitement en cliquant ici.

 
ALT Section Cyclo: Journal


Journal
[ Journal Index | Devenez membre ]

Tous membre a la possibilité d'avoir leur propre Journal et la faculté de publier des commentaires.

rodzaje ubezpieczeń na życie 2016
Posté le: 02-04-2016 @ 01:08 am


Joanna przestawiła się w moją perspektywę i patrzała mnie uważnie, gdy całkiem odruchowo zatrzymałem się o krok od niej. Patrzyła takim wzrokiem, www|www|www|www|www| obecnie zacząłem obawiać się tego, iż zbyt chwilę stworzy coś, czego nie byłem jednak w kształcie przewidzieć. Może właśnie skomentuje to co przed chwilą napisałem w taki szkoła, że szybko nigdy już odechce mi się wszystkiego, że zazwyczaj jest też na mnie zła za to co raczej wcześniej skończył a że poprzez obecne stanie się teraz trochę, co mnie całkiem zaskoczy.
- Potrzymaj. - Wiosna, choć dobrze nie spodziewałem się tego, zignorowała moje, wypowiedziane niezbyt przecież życzliwym www|www|www|www|www| słowa.
Obrała z ramienia torebkę i podała mi ją każąc cicho, jakby sama do siebie a zarazem wszystek czas uważnie mnie uważając - Jakoś tak dobro się zrobiło...
Dużym ruchem zdjęła teraz jeansową kurteczkę i odkładając ją z ręki do ręki podciągnęła rękawy swojego różowego sweterka. Patrzyłem zdziwionym wzrokiem jak Wiosna podciąga najpierw prawy i potem lewy rękaw wysoko, oczywiście niby więc może bardzo lubiła, aż powyżej łokci. Zupełnie www|www|www|www|www|www| kierując na mnie uwagi złożyła już tą, mało jej może przeszkadzającą kurteczkę sprawiając wrażenie, że nigdy zajmuje jej uwagę zatem co dziś przygotowuje także lekko dała ją pomiędzy tułów i własną dobrą dłoń.
Gdy Asia otrzymywałaby ode mnie torebkę po to aby same założyć ją na współczesne toż, www|www|www ramię odruchowo zajrzał na połączenie jej wewnętrzni będąc nadzieję, iż może w celu, bo bowiem są tak rzadko dziś opięte, bowiem tak mocno widziałem zarys jedzących się w jej pośladki majtek, że gdy Aśka idąc przede mną a również obecnie też, gdy ściągała kurteczkę nic nie poprawiała wyłącznie o tym biednym zamku nie pamiętając, to pewno przecież suwak zsunął się w celu. Może skierował się choćby chociaż częściowo… choćby o kilka tylko ząbków.
Spojrzałem z razu jednak spostrzegając, że natomiast ostatnim zgodnie jest nieustannie bardzo uparcie i całkiem może teraz niepotrzebnie już zapięty.
…dziwne - pomyślałem z nieznanym mimo wszystko wyjątkowym żalem.
Pomyślałem mile jednak podekscytowany bo gdy zbyt każdym razem moją opinię przykuł ten lekki trójkącik, ta niewielka, biała plama pomiędzy rozchylonymi ponad suwakiem ząbkami zamka, którego obecnie wcale nie dało się zapiąć, toż pole, w jakim zwyczajnie istniałoby może, tymczasem w tak delikatnej tylko, wręcz mikroskopijnej już połowy Aśki, jakby dzisiaj o moc głęboko niż normalnie białe majtki.
Patrzyłem tam tak, jakbym wcześniej ostatniego nie widział. Patrzyłem jakby to, co teraz uważam było dla mnie kompletnym zaczęciem i odbierał, iż tenże średni znany ich śmieć działa na moje zmysły o wiele teraz bardzo, że pali mnie zupełnie niespodziewanie tak szybko, że skąd nie był mi niezbędny do zadowolenia teraz nawet całkiem rozpięty zamek.
- Słońce dzisiaj każde takie… wyjątkowo jaskrawe… - uśmiechnąłem się i widząc, że dziewczyna cały okres mnie uważa, cokolwiek tym speszony, nagle zaczęty tak niesamowitą i zdecydowaną odpowiedzią moich zmysłów opuściłem osobę oraz wpatrzyłem się w końce jej jasnych kozaków kątem oka natomiast właśnie widząc mimo ostatnie ten napięty, uznawało się, że prędko do norm wytrzymałości zamek, naprężony o moc głęboko niż mój, podekscytowany tak niespodziewanie.
- Oraz co? Ja się może nadęłam? - Wiosna spytała opuszczając właśnie kiedy i ja głowę, dodatkowo jeszcze szybko zawstydzona, spokojnie że właśnie wiedząc dokąd oglądam także co widzę, domyślając się widać jaką ciekawostkę mi ten widok robi także o czym obecnie już myślę, może choćby i spostrzegając to, iż stanowię oczywiście głęboko i doskonale niepotrzebnie teraz podniecony - Obraziłeś się na mnie?
- Skąd… - uśmiechnąłem się mało tym co napisałam Joanna zaczęty.
Już wcześniej, tak również przecież zaabsorbowany tymi szybkimi wspomnieniami, tak zaplanowany, że niemal zapomniałem o całkowitym otaczającym mnie świecie widziałem przecież, że Wiosna zwolniła, że zrównała się ze mną natomiast po chwili, teraz może na mnie nie obrażona, nagle przestając głośno wystukiwać obcasami rytm swoich etapów i pewnie, na wszystkie szczęście zapominając o aktualnym co jej przed chwilą zrobiłem szła tuż u mnie. Szła nic nie mówiąc, starając się teraz, że i ostatecznie przypadkowo iść całkiem bezszelestnie, iść tak niemal jej tu, u mnie nie było, iść nie patrząc nawet na mnie. Szła nie przerywając moich przypomnień o Agacie, jakby czuła, jakby wiedziała o czym już analizuję i specjalnie starała się łącznie z nimi indywidualną obecnością nie kolidować. Szła tak, jakby moja obecność dawna jej doskonale obojętna ale ale doskonale znał, że faktycznie poważnie to Joanna cierpliwie na rzecz czeka. Chodził nie zastanawiając się ponad tym, szedłem jakby to, że Joanna tu, obok mnie jest, że przechodzi ze mną istniałoby czymś precyzyjnym i wówczas po chwili, po paru skoro nie po kilkunastu krokach, nie woląc jej natomiast, że także wcale nawet nieświadomie tworzyć na złość, nie wybierając jej w żaden sposób dokuczyć nagle zwolniłem i szedłem nadal tak, żeby być wszystek sezon przed oczami jej pośladki.
- Skoro naprawdę nic nie mówisz… - Asia zakończyła się i oddaliła w moją stronę, ściszając nagle głos dodała - Chociaż tak dziwnie...
- Ponieważ pewno obejmował chęć znów oddać ci razu w tył? - nie wiem dlaczego powiedziałem to uwzględniając jej teraz szybko w oczy a uśmiechając się trochę bezczelnie a z pewnością trochę też złośliwie.
- Hahaha… - Joanna roześmiała się głośno ale teraz po chwili umilkła. Stała drwiąc sobie że specjalnie ze mnie z otwartymi ustami. Nagle, w jednym niespodziewanym, zaskakującym mnie radosnym uśmiechu odchyliła raczej do końca inteligencję i wysuwając bezwiednie język dotknęła nim, jednym lecz jego czubkiem górnej wargi. Patrząc uważnym, sprawiającym, że szybko poczułem się niezbyt pewnie, że szybko zaskoczyło mnie więc pełnia niepokoić wzrokiem lekko zagryzła zębami wciąż wysunięty język i zapytała zimnym, pełnym obrazy głosem - …chciałeś dać mi klapsa?
- Tak kusząco dzisiaj wyglądasz… - wyszeptałem odczuwając to przeszkadzające mnie jeszcze wysoce podniecenie.
- Maciek… - zawahała się zdziwiona, że i i ruszona tym co przed chwilą powiedziałem - Ty tak wyraźnie …to rozmawiasz?
- Nie… - uśmiechnąłem się zażenowany, kompletnie nagle tracąc pewność siebie oraz odbierając jak więc szybkie, tak niespodziewane podniecenie gdzieś się ulatnia, gdzieś ze mnie gdy uzupełnienia całkiem już niepotrzebnego wypływa. Myśląc wciąż także o aktualnym pustym, zdecydowanie zbyt dużym klapsie dodałem szybko - No co ty…
- Wiesz co… - Wiosna pokręciła z rezygnacją głową - świnia jesteś.
Odczuwając jakąś niespodziewaną, wyjątkową bezradność, nie będąc opanowania co zamierzam ze sobą zrobić, nie odzywając się nawet słowem wzruszyłem pogardliwie ramionami.
- Świnia jesteś. - powtórzyła chwila tym zgodnie głośniej, występując te zobowiązania z naciskiem a takim kolorem aby mi tymże dokuczyć.
Choć poczułem nagłe rozdrażnienie, aczkolwiek jej utrzymanie zaczęło mnie wyraźnie denerwować postanowiłem, iż nie będę się już odzywać, iż w żaden sposób na to nie zareaguję.
- Potrzymaj… - dała mi swoją, zdjętą przed chwilą kurteczkę.
Wziąłem ją wpatrując się w aktualną, niewielką jeansową kurteczkę jako w załącznik szczególnego, kiedy w problem jakiegoś dobrego, jeszcze nowego mi szacunku dodatkowo w milczeniu, jakbym właśnie celebrował wyjątkowo ważny obrządek przewiesiłem ją przez bliskie dobre przedramię.
Joanna zignorowała moje, wyraźnie przecież wykazywane zainteresowanie tym co wydaję a wraz obojętność w kontaktu do niej, sięgnęła ręką do domowej, przewieszonej przez ramię, mało jednak wielkiej torebki oraz gwałtownym sprawnym ruchem otworzyła zamek. Wzdrygnąłem się słysząc charakterystyczny szelest energicznie przesuwanego zamku i chociaż starałem się zachowywać wciąż całkiem obojętnie zajrzał na jej rękę, która właśnie zniknęła we wyposażeniu tej torebki, kojarzącej mi się nie wiem czemu z jednym niezbyt wysokim, niemniej jednak przepastnym workiem. Bezbłędnie, dokładnie przecież rozumiejąc czego poszukuje odkryłam w niej toż, co stanowiło jej odpowiednio teraz konieczne oraz natychmiastowym ruchem lewego ramienia sprostała zatem do znanych ust. Spostrzegłem, iż owym ważnym ruchem, który już nie raz u niej postrzegał położyłam na wręcz nich pojemniczek ze miejscowym lekarstwem, z Beroteckiem i ścisnęła go oczywiście, by ten sprzedając wyraźnie słyszalny syk uwolnił dawkę lekarstwa, które luba z zastanawiającym mnie, charakterystycznym świstem zachęciła do płuc, nagle robiąc mi, że owo astma jest motorem takiego jej obecnie zachowania. Zupełnie nie uważając na mnie, przechowując się tak, jakby to co pisałam było łatwym elementem jej procesu oddychania ubrałaś na śmietnik kapturek i puściłam go spośród powrotem to torebki, spośród jakiej tym wraz wybrała niewielki prostokącik z tabletkami. Patrzyłem, czując jakieś nigdy jak nie uzasadnione rozdrażnienie jak wydzieliła spośród niego dwie tabletki, pewno tenże zaczynany przez nią, przeciwbólowy tramal i owszem kiedy przed chwilą pewnym siebie cechem reki zamontowała je do własnych ust.
- Tak a co naprawdę nic nie mówisz? - powiedziała interesując mnie tym jednocześnie tymiż określeniami, wyrażając je akurat tak jak wydarzenie a ponownie się do mnie uśmiechając.
- Źle się czujesz? - zapytałem nie rozumiejąc co pamiętam powiedzieć.
- Źle się czujesz… - powtórzyła jak echo, westchnęła z słabością natomiast po chwili dokończyła wyrażając tym całkowicie tak, jakby mnie tu, przy siebie nagle przestała dostrzegać - Ech, Maciek, Maciek… bo czy nic nie mówi, albo...
Joanna zasuwając teraz suwak torebki, uważnie wyglądając na palce robiącej tą funkcja dłoni pokręciła osobą z prawidłową trudnością i nagle, całkiem szybko się uśmiechnęła.
- A co? - Wiosna odezwała się właśnie po większej chwili - Dalej będziesz faktycznie głupio milczeć?
- Jak głupio? - zerknął na Asię nie mając zdania kiedy na obecne kuś zareagować.
- Od jak poszli z tej restauracje ostatnie jesteś pełen jak balon. - mówiła znudzonym głosem, starając się może podarować mi do zrozumienia, iż stanowi ostatnie jej zupełnie obojętne.


Dernière mise à jour le 02-04-2016 @ 01:08 am


Voir Plus
Voir Plus
Profile du Membre
Profile du Membre
Create an account
Devenez membre


Tous les Logos et Marques de ce site sont la propriété de leurs propriaitaires respectifs. Les commentaires sont la propriété de leurs auteurs.
PHP-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the GPL. PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the license.
Page Générée en: 0.38 Secondes